Mądry portfel

Filozoficznie o finansach

Fakty o IKE i IKZE

Wokół IKE i IKZE panuje bardzo dużo zamieszania. Wielu Polaków kojarzy je z powszechnym systemem emerytalnym, szczególnie z jego częścią kapitałową, czyli OFE. To sprawia, że z urzędu są wobec tych dwóch dobrowolnych kont emerytalnych uprzedzeni.

W rzeczywistości IKE i IKZE rządzą się zupełnie innymi prawami. Reguluje je również odrębna ustawa, o czym można się dowiedzieć chociażby z tego naukowego podsumowania najważniejszych cech IKE i IKZE. Informacje, które pozwolą nam odróżnić rolę OFE od roli IKE i IKZE znajdziemy również na rządowych stronach poświęconych obecnemu systemowi emerytalnemu.

Ważne jest, żeby nie mieszać tych dwóch narzędzi i nie zaczynać od utożsamiania ich ze sobą i transferowania między nimi swoich subiektywnych poglądów.

Czy automatyczne oszczędzanie działa?

Nie każdemu z nas udaje się regularnie oszczędzać – dla wielu wypracowanie nawyku odkładania pieniędzy na przyszłość jest niebywale trudne i nawet jeśli zarabiają nieźle, nic nie oszczędzają, a czasem nawet wydają więcej niż zarabiają.

Z drugiej strony na pewno zdają sobie sprawę z konieczności dbania o swoje finanse. Chcieliby oszczędzać. Na pomoc przychodzą im rozwiązania techniczne, które banki i inne instytucje wprowadzają do swojej oferty. Chodzi przede wszystkim o automatyzację oszczędności – taką sytuację, żeby system komputerowy robił to za nas.

mBank wprowadził do swojej oferty program mSaver, który oszczędza za każdym razem, gdy korzystamy z pieniędzy na koncie. Podobny system wprowadził już kolejny bank. Zresztą taką automatyzację możemy osiągnąć ustawiając po prostu zlecenie stałe na początku miesiąca.

Tutaj ciekawy artykuł o mSaver opinie.

Ale nie tylko banki stawiają na taką automatyzację. Firmy ubezpieczeniowe oferują tzw. polisy inwestycyjne, które działają na podobnej zasadzie – przez lata wymuszają na nas regularne oszczędzanie, często zmuszając nas do tego za pomocą automatycznej transakcji z konta. Oraz wysokimi karami.

To na pewno działa, szczególnie w przypadku osób, które tego potrzebują, bo sami nie potrafią sobie poradzić z uregulowaniem oszczędzania jako części zarządzania swoim domowym budżetem.

Czy warto być dusigroszem?

Dusigrosz, czyli ktoś, dla kogo najważniejsze jest niewydawanie pieniędzy. Ktoś, kto jest w stanie poświęcić swoją przyjemność z jedzenia, podróżowania czy innych rozrywek dla oszczędności. Ktoś, kto nie kupi najwyższej jakości, bo żal mu pieniędzy w obliczu tego, że łatwo da się dostać coś tańszego.

Na pewno znacie dusigroszy w swoim otoczeniu. Sam też mam kilka obserwacji i doświadczeń z pierwszej ręki. Pamiętam z dzieciństwa opowieść mojego wujka o jego znajomym, który maniakalnie kumulował oszczędności i nawet będąc właścicielem sporego majątku (przynajmniej tak przypuszczała okolica), poruszał się starym składakiem, nie okazywał stanu swojego portfela za pomocą ubrań, żył skromnie, żeby nie powiedzieć ascetycznie.

To rzadkie zjawisko w dzisiejszych czasach rozbuchanej konsumpcji. Tylko czy warto je podziwiać? Jaki jest sens kumulowania czegoś tak abstrakcyjnego jak pieniądze. Od pewnego momentu, gdy mamy już zaspokojone podstawowe potrzeby oraz jesteśmy bezpieczni finansowo, są one praktycznie tylko księgowym, wirtualnym zapisem. Chyba że użyjemy ich, żeby sfinansować nasz styl życia, nasze marzenia, nasze ambicje. Z definicji, dusigrosz na taki krok się nie decyduje.

Mam również znajomych, z którymi byłem na wycieczce w Pradze. Dwie pary, dobrzy znajomi, a jednak podczas wyprawy szybko okazało się, że dużo nas różni. Podczas gdy dla mnie i dziewczyny nie było żadnym problemem zjedzenie obiadu czy kolacji w restauracji, opłacenie wstępu do muzeum czy przepłynięcie się rowerem wodnym po Wełtawie, nasi znajomi wszystkiego sobie odmawiali. Woleli spacerować po parkach i ulicach, oglądać rzeczy z zewnątrz.

Fajnie, naprawdę fajnie. Ale jeśli oszczędzasz nawet podczas wakacji, nawet w momentach, które są po to żeby z nich korzystać bez ograniczania się – bycie dusigroszem staje się smutne. Zgadzam się, że warto oszczędzać, ale nie warto robić tego na siłę, przez cały czas i bez względu na okoliczności.

Zaczynamy

Zaczynamy